W przedostatni dzień rozgrywek na polu bitwy spotkały się dwa polskie zespoły. Po prawej stronie ustawione było GO, które z racji większego doświadczenia, umiejętności personalnych i zgrania było typowane jako zwycięzca meczu. Ich rywalem byli chłopaki z NOMI, którzy wygrali kilka dni wcześniej bezpośrednie starcie z Game Over (5:0).Obiektywnie należy jednak zaznaczyć, iż ta rozgrywka była przez drużynę Kecaja traktowana z dystansem i nie należy wyciągać z niej jakichkolwiek wniosków.

 

Mecz rozpoczął się od remisu na Kopalniach, po którym przeszliśmy na Stepy. NOMI grało nieszablonowo, podejmując walkę w nietypowych sektorach. Niektóre rzeczy nie ulegają jednak zmianie – ekipa sokoła ma tendencję do przegrywania rund na własne życzenie i tak właśnie było dzisiaj. Mimo pięknych Stepów w ich wykonaniu odnieśli oni porażkę w obu jej odsłonach (1:3 po dwóch lokacjach). Trzecią mapą okazał się być Himmelsdorf, gdzie zobaczyliśmy wpierw wybitną rozgrywkę NOMI, po czym w następnym starciu było całkowicie odwrotnie. Kluczowa maszyna w obronie zespołu sokoła (T110E3) zadała zero punktów obrażeń (w wyniku złego ulokowania), co z pewnością wpłynęło ujemnie na morale drużyny (2:4). Czwartą mapą była Piaszczysta Rzeka, gdzie NOMI ponownie przegrało na własne życzenie (tym razem kluczowy błąd popełnił kapitan drużyny). GO zmierzy się jutro z pozycji “underdoga” z SOLNCE. Życzymy polskiej ekipie wyłącznie wygranych bitew i odniesienia pierwszego zwycięstwa w finale Europejskiej Ligii 7×7!